Kłopoty z nauczaniem domowym – MEN po stronie samorządów

Autor: Andrzej Gniadkowski / 14.01.2016
Prawo
Zmiana wagi statystycznej uczniów realizujących obowiązek szkolny poza szkołą z 1 do 0,6 w rozporządzeniu dotyczącym podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla JST spowodowała sporo kontrowersji. Tym razem to jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej ma rację.

O sprawie zrobiło się głośno za sprawą protestów rodziców dzieci uczących się w ramach edukacji domowej, ale dopiero pytania jakie postawił na swojej stronie Bogdan Stępień, z Instytutu Analiz Regionalnych rzuciły na problem nowe światło.

 

– Postanowiłem wszystko odłożyć na bok i przyjrzeć się problemowi, a przede wszystkim odpowiedzieć sobie na proste pytania: dlaczego rodzice dzieci edukacji domowej, czyli spełniających obowiązek szkolny poza szkołą, którzy zgodnie z przepisami prawa za swoją naukę swoich dzieci nie otrzymują ani grosza, podjęli tak szybko i tak dużą akcję protestacyjną poprzez różne wpisy w internecie i zorganizowanie aż dwóch akcji petycyjnych do MEN? Dlaczego nie protestują samorządy, które otrzymają mniejszą subwencję? Dlaczego nie protestują szkoły – edukacji domowej, na które samorządy dostały mniejszą subwencję? – pytał na swojej stronie iar.pl  

 

Jak się później okazało samorządy nie tylko nie protestują przeciwko obniżeniu tej wagi (chociaż otrzymają mniej pieniędzy), ale stanowisko Unii Metropolii Polskich, wyrażone w procesie konsultacji projektu rozporządzenia domagało się znacznie poważniejszego zmniejszenia wspomnianej wagi z 1 do 0,1! W stanowisku UMP czytamy, że zgodnie z art. 16 ust. 8 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty na wniosek rodziców dyrektor szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą (tzw. „edukacja domowa”).

 

Zezwolenie na tzw. „edukację domową” wiąże się m.in. z tym, że szkoła praktycznie nie ponosi wydatków związanych z kształceniem takiego ucznia, a ewentualne wydatki szkoły mogą dotyczyć tylko organizacji egzaminu klasyfikacyjnego (art. 16 ust. 11) lub pokrycia kosztów uczestnictwa takiego ucznia w zajęciach, o których mowa w art. 64 ust. 1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty (art. 16 ust. 13). Są to wydatki wielokrotnie mniejsze niż wydatki ponoszone na kształcenie w systemie szkolnym.

 

Główny ciężar tzw. „edukacji domowej” ponosi bowiem nie szkoła, a rodzice ucznia. Obiektywnie znacznie niższe koszty kształcenia ucznia ponoszone przez szkołę na kształcenie w systemie tzw. „edukacji domowej”, powinny znajdować odzwierciedlenie w zasadach podziału części oświatowej subwencji ogólnej. Spowoduje to bardziej racjonalny podział środków publicznych (w ramach subwencji), których wysokość będzie powiązana z kosztami realizacji określonych zadań, na które te środki są przekazywane.

Nie kwestionując korzyści płynących z tzw. „edukacji domowej” jako alternatywnej formy kształcenia i wychowywania dzieci, koniecznym wydaje się dostosowanie poziomu finansowania ze środków publicznych tego typu działalności do obiektywnie wielokrotnie niższych kosztów niż te ponoszone na kształcenie w systemie szkolnym. Obecne przepisy prawa powodują, że środki z budżetu państwa i środki z budżetów samorządów mogą być wydatkowane w sposób naruszający zasady celowości i oszczędności – napisali przedstawiciele największych miast.

 

Sprawa wydawała nam się drobna dopóki nie otrzymaliśmy danych z MEN. Wynika z nich, że liczba uczniów edukacji domowej wzrosła w ciągu roku o 100 proc. W roku szkolnym 2014/2015 (stan na 31.03.2015 r.) było 3 332 uczniów w nauczaniu domowym, w tym 2405 w szkołach niepublicznych. Na rok 2015/2016 było ich już ponad 6 tys. Z tego co najmniej 90 proc. uczniów to uczniowie szkół prowadzonych przez podmioty inne niż samorządy (w samych szkołach niepublicznych 85 proc.). 370 szkół ma tylko jednego ucznia w nauczaniu domowym, z tego 324 to szkoły publiczne. Pięciu i więcej uczniów ma 117 szkół, w tym tylko 17 to szkoły publiczne.

 

Nauczanie domowe wg stanu na 30 09 2015

Typ szkoły

Szkoły publiczne

Szkoły niepubliczne

Razem

Publiczne

Niepubliczne

Razem

Nauczanie domowe -uczący się poza szkołą za zgodą dyrektora szkoły

Nauczanie domowe -uczący się poza szkołą za zgodą dyrektora szkoły

Liczba szkół prowadzących nauczanie domowe

Liczba uczniów

Szkoła podstawowa

670

4 252

4 922

229

121

350

Gimnazjum

121

736

857

103

47

150

Szkoły ponadgimnazjalne

138

377

515

99

25

124

Razem

929

5 365

6 294

431

193

624

 

Jak wykazano w stanowisku UMP, pieniądze trafiające do samorządów w związku z uczniami edukacji domowej, należało by uznać za pewną niesprawiedliwość systemu podziału. Pieniądze te są częścią subwencji ogólnej, dochodu samorządu i mogą być wydawane na różne rzeczy. Najczęściej na oświatę pozostałych dzieci (ale mogą na dowolne cele). W przypadku bardzo niewielkich statystycznie liczb nie miały one jednak żadnego wpływu na cały system. Problem zaczyna się, gdy liczby te rosną.

 

Prawdziwą istotą dysfunkcji algorytmu podziału jest jednak transfer coraz większych kwot w formie dotacji do szkół prowadzonych przez inne podmioty. Trudno usprawiedliwić transfer nieproporcjonalnie dużych pieniędzy (placówki które oferują dzieciom naukę na miejscu mają znacznie większe wydatki niż te, które prowadzą edukację domową, ale dotację otrzymują taką samą) do części placówek niepublicznych (lub publicznych, ale prowadzonych przez inne niż JST podmioty). 

 

Udało nam się dotrzeć do jednego z samorządów woj. zachodniopomorskiego (Goleniowa), który w 2012 r. przekazał do prowadzenia małą szkołę podstawową wraz z jej oddziałem przedszkolnym, pewnej fundacji. Jak zwykle z nadzieją na dalsze prowadzenie szkoły i zmniejszenie kosztów. Samorząd ten wypowiedział fundacji umowę z dniem 31 sierpnia 2015. Fundacja prowadziła tę szkołę, jako szkołę publiczną, więc była dotowana przez samorząd wg przepisu art. 80 ustawy o systemie oświaty (średnią kosztów na ucznia w szkołach prowadzonych przez samorząd).

 

W roku szkolnym 2014/2015 na 119 uczniów tej szkoły, aż 66 było w edukacji domowej, a w oddziale przedszkolnym tej szkoły na 46 jej uczniów, było aż 29 w edukacji domowej. Dzieci w edukacji domowej były z całej Polski, w tym: z Warszawy, Poznania, a nawet Zakopanego. Powodów rozwiązania umowy było wiele, ale wzrastające koszty (coraz wyższa dotacja) były dla samorządu jednym z elementów, który doprowadził do tej decyzji.

 

Jak wynika z danych MEN wiele samorządów w Polsce może być w podobnej sytuacji. Tracą na tym nie tylko poszczególne samorządy, ale też ogół JST i racjonalność wydatkowania środków publicznych. Zmniejszenie wagi statystycznej dotyczącej edukacji domowej do 0,6 to pierwszy krok do adekwatnego finansowania zadań z tym związanych.

 

Więcej na ten temat w najbliższym numerze (3/1191) Wspólnoty gdzie opiszemy dokładniej przykład z Goleniowa, oraz całą otoczkę prawną.

 

 

Całość tekstu ze strony iar.pl  >>>

 

Stanowisko Unii Metropolii Polskich >>>

Podziel się!
TAGI: finanse samorządowe, oświata,

Aby dodać komentarz, zaloguj się.