Potrafimy zadbać o inwestora

Autor: Rozmawia: Janusz Król / 09.05.2016
W samorządach
W powiecie leżącym na skraju biednego Mazowsza powstanie ośrodek badawczy, który przygotuje prototypową linię technologiczną do produkcji materiałów izolacyjnych w oparciu o nanotechnologię. Jak przyciągać biznes do miejsc, których atrakcyjność nie jest oczywista na pierwszy rzut oka, opowiada starosta przasnyski Zenon Szczepankowski.

Powiat przasnyski regularnie wygrywa rankingi „Wspólnoty” w dziedzinie inwestycji w infrastrukturę techniczną i pozyskiwania środków europejskich. Proszę go krótko scharakteryzować

Nasz powiat jest spory, ale nie jest zbyt ludny – ma tylko 54 tysiące mieszkańców. Do niedawna miał rolniczy charakter i rzeczywiście na południu mamy dobre ziemie, natomiast jego większa północna część ma ziemie kiepskie, V i VI klasy. Jako powiat startowaliśmy z bardzo niskiego poziomu najsłabszych jednostek w woj. mazowieckim. Były nawet głosy, by dołączyć do silniejszych samorządów, trudno było wówczas uwierzyć, że będziemy w stanie inwestować i szybko się rozwijać. Rzeczywiście, lekko nie jest. Dlatego staramy się tworzyć klimat dla działalności pozarolniczej. Powstało tu sporo firm, które nieźle sobie radzą i z dochodami własnymi też jest lepiej. Na starcie bezrobocie przekraczało 30 proc., dziś wynosi tylko 15 proc. – to nadal dużo, ale znacznie mniej niż dekadę temu. 

 

Powiat wiele inwestuje w infrastrukturę – jaka to infrastruktura?

Przez kilka pierwszych lat inwestowaliśmy głównie w drogi. Dzisiaj na 430 kilometrów dróg, które ma powiat, w dobrym stanie jest ok. 350 km. Trochę zostało do zrobienia, ale są to ciągi o mniejszym znaczeniu.  

 

Czy gminy partycypowały w kosztach tych zadań? Czy powiat budował i remontował drogi własnym sumptem?

W pierwszej kadencji powiatu przasnyskiego gminy podjęły uchwały o dofinansowaniu 5 proc. kosztów budowy. To pomogło nam startować do funduszy przedakcesyjnych, bo dostawaliśmy dodatkowe punkty za współpracę z gminami. Później na tyle rozpędziliśmy się ze środkami zewnętrznymi, że nie wymagaliśmy już od gmin dofinansowania. Gminy robią swoje drogi, co najwyżej dokładają się do budowy chodników i to tylko tam, gdzie nie mamy finansowania unijnego. 

 

Czy dla mieszkańców drogi nadal są priorytetem?

Były problemem w dwóch pierwszych kadencjach, wtedy wywoływały mnóstwo emocji. A po trzeciej, kiedy nasz program modernizacji sieci drogowej dał widoczne rezultaty, nacisk zmalał.

Wtedy położyliście nacisk na infrastrukturę w strefach gospodarczych?
Tak, i tu już budowaliśmy infrastrukturę kompleksowo – od wodociągów i kanalizacji, poprzez telekomunikację, sieci energetyczne, regulację stosunków wodnych i kanalizację deszczową, po współpracę z zewnętrznymi inwestorami, jak gazownicy czy kolejarze. Jako powiat tworzyliśmy infrastrukturę bezpośrednio należącą do stref, ale doprowadzenie poszczególnych mediów, np. gazu czy energii elektrycznej, odpowiedniej mocy, do strefy, wykonywały firmy dostarczające te media. W niektórych przypadkach musieliśmy jedynie ponieść tzw. opłatę przyłączeniową, czyli pewien procent kosztów budowy przyłączenia. Ale to jest koszt kwalifikowany, więc pokrywaliśmy go częściowo ze środków naszych, częściowo europejskich.

Na czyich gruntach zbudowana jest Przasnyska Strefa Gospodarcza?
Mamy dwa obszary, na których ulokowana jest strefa – jeden graniczy z Przasnyszem, ale jest na terenie wiejskiej gminy Przasnysz, drugi znajduje się w Chorzelach, 30 kilometrów stąd, na północnym krańcu powiatu. W przypadku Chorzel wykupiliśmy prawie półtora tysiąca działek od rolników, następnie je odrolniliśmy i przekształciliśmy w grunty budowlane. Natomiast strefa pod Przasnyszem powstała na terenie będącym własnością Skarbu Państwa i jest w użytkowaniu wieczystym powiatu. To teren po byłym wojskowym trawiastym lotnisku, który leżał odłogiem. Wystąpiliśmy o jego komunalizację, ale nam odmówiono.

O komunalizację mogła wystąpić gmina.
Tak, ale gmina nie porwała się na taką dużą inwestycję. Jako powiat czuliśmy się silniejsi. Dlatego wystąpiliśmy do Skarbu Państwa o użytkowanie wieczyste, co kosztowało nas kilka milionów złotych. Ale brak własności nie stanowił bariery. Kiedy udostępniamy działki inwestorom, oni od razu przekształcają je we własność, dopłacając Skarbowi Państwa. Łącznie w obu strefach mamy wiele hektarów gruntów – lotnisko to 309 ha, z czego większa część poszła pod zabudowę przemysłową, natomiast w Chorzelach mamy około 120 ha, a razem z gruntami pod drogi – ponad 200 ha.

 

Ustawa o samorządzie powiatowym nie przewiduje takiego zadania, jak organizacja stref gospodarczych czy tworzenie warunków dla rozwoju biznesu. Czym powiat motywował swoje działanie?
Było na ten temat sporo dyskusji. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego analizowało nawet, czy powiat może ubiegać się o środki europejskie na ten cel. A my powołaliśmy się na przeciwdziałanie bezrobociu poprzez tworzenie warunków do powstawania miejsc pracy i to zadanie stało się podstawą naszego działania w sprawie stref.

Kiedy oddaliście strefę w Przasnyszu?
W 2012 r.

Jakie koszty ponieśliście na jej uruchomienie jako starostwo?
Ponad 68 milionów złotych, w tym 8 milionów środków własnych i prawie 60 milionów unijnych.

W jakim stopniu w tworzeniu strefy partycypowały gminy?
Wiejska gmina Przasnysz uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i na tym polegał jej udział. Nie musiała ponosić żadnych ekstrakosztów. Ale chętnie współpracowała z nami, podobnie jak obecnie Chorzele. Gminy będą miały z tego podatki, więc są zadowolone.

 

Na jakim etapie jest przygotowanie strefy w Chorzelach?
Infrastrukturę zaczęliśmy budować w 2015 roku, ale grunty skupowaliśmy przez 7 lat.

 

Zatem gdyby władzom samorządowym ograniczono liczbę kadencji, trudno byłoby planować takie zadanie?

Obawiam się, że bez ciągłości władzy strefa taka, jak Chorzele, nigdy by nie powstała, a wykupione grunty leżałyby odłogiem, bo następca mógłby nie chcieć dokończyć dzieła. Obecnie w Chorzelach wykonaliśmy większość prac, ale zostało jeszcze doprowadzenie linii wysokiego napięcia, która już dotarła do miasta, ale na razie jest po jego drugiej stronie. Zadaniem kolei jest jeszcze dokończenie całej trasy, bo bocznicę i jej włączenie do linii Ostrołęka–Olsztyn już jako powiat wybudowaliśmy.

 

Ile kosztowała was strefa w Chorzelach?

Około 33 milionów złotych.

Razem z wykupem gruntów?
Nie. Samo uzbrojenie. Wykup kosztował około 8 milionów.

Strefa chorzelska dopiero powstaje, ale ta w Przasnyszu już działa od 3 lat. Jakie są efekty gospodarcze?
Dotychczas grunty kupiły 33 nieduże firmy, głównie z Mazowsza, z powiatu przasnyskiego, ciechanowskigo i z Warszawy. A więc firmy lokalne. Do sprzedania pozostało jeszcze 29 proc. powierzchni strefy. Z działalnością wystartowało 12 firm, ale część przygotowuje inwestycje i czeka na uruchomienie środków unijnych z nowej perspektywy.

Czy strefa zorganizowana przez powiat przasnyski oferuje jakieś ulgi inwestorom?
Na części naszych terenów pod Przasnyszem obowiązują preferencje tarnobrzeskiej specjalnej strefy ekonomicznej, a więc prawo do odliczenia kosztów inwestycji od podatków. Na pozostałym obszarze jedyną preferencją jest to, że tereny są w pełni uzbrojone, co potania inwestycje i usprawnia proces inwestycyjny. Jak na razie większość przedsięwzięć powstaje poza terenem podstrefy, bo mamy tu problem sumowania pomocy publicznej. Przedsiębiorcom nie opłaca się korzystać z ulg, gdy aplikują o środki europejskie.

Ile miejsc pracy wykreowała wasza strefa?
Nie mam dokładnych danych, ale sądzę,  że pracę znalazło około 200 osób.

 

To przyzwoity wynik, jak na tak krótki okres działania strefy.
Trzeba pamiętać, że trwają przygotowania do uruchomienia kolejnych przedsięwzięć.

Jakie najważniejsze zadania postawiliście sobie na tę kadencję?
Przygotowujemy bardzo ciekawy projekt z trzema uczelniami. Wiodącą rolę będzie miała Politechnika Warszawska. Jego istotą jest praktyczne wdrożenie do produkcji polskich patentów i wzorów użytkowych. Realizacja nastąpi w naszej strefie, a powiat będzie partnerem projektu. Liczę, że powstanie trochę firm innowacyjnych oraz że rozwiną się gałęzie już teraz obecne w naszej gospodarce. Projekt wstępnie został zapisany w kontrakcie terytorialnym i mam nadzieję, że ostatecznie się obroni.

Na czym ten projekt polega?
Na naszym terenie powstanie ośrodek badawczy, który przygotuje prototypową linię technologiczną do produkcji materiałów izolacyjnych w oparciu o nanotechnologię. Takie materiały na razie produkowane są jedynie w USA, ale Politechnika Warszawska jest zaawansowana w tworzeniu polskiej technologii produkcji. A zainteresowanie powodzeniem projektu wyraża lokalny przedsiębiorca, duży przedsiębiorca w skali ogólnopolskiej, który na razie te materiały musi sprowadzać z Ameryki. A więc mamy konkret. Tutaj są znakomite warunki dla tego i paru innych przedsięwzięć.

Znakomite? Powiat leży na skraju biednego Mazowsza, przy jeszcze biedniejszym woj. warmińsko-mazurskim, linia kolejowa jest peryferyjna, nie ma na terenie powiatu żadnej drogi ekspresowej. Może w takim miejscu, daleko od szosy, pozostało panu jedynie demonstrowanie optymizmu?

Optymizm i zachwalanie to ważne działania marketingowe. Zdajemy sobie sprawę, że nie mamy tu renty położenia. Za to mamy inne atuty – postawiliśmy na mocne, kompetentne kadry i zbudowaliśmy je.

 

Co jeszcze planujecie w tej kadencji?

Chcemy polepszyć jakość życia mieszkańców pod kątem rekreacji i wypoczynku. Zgłosiliśmy projekty budowy dwóch dużych zbiorników retencyjnych. Nie są to do końca zwykłe zbiorniki, bo będą miały dodatkowe funkcje. Jeden będzie służył jako zasobnik energetyczny, drugi stanie się typowym zbiornikiem turystyczno-rekreacyjnym.

 

Rozumiem, że siedzi pan tutaj i wymyśla, jak z rzeczy zwyczajnych zrobić niezwyczajne, aby łatwiej zakwalifikować je do programów europejskich.
Unia docenia rozwiązania innowacyjne i niestandardowe, ale nasze propozycje nie są księżycowe. Są realne. Na przykład pod zbiorniki retencyjne mamy już wykupione grunty. A w przypadku wykorzystania jednego z nich jako zasobnika energetycznego mamy już przygotowaną przez Politechnikę Warszawską technologię. Drugi zbiornik powstanie w okolicy strefy, gdzie przygotowaliśmy do sprzedaży grunty pod budownictwo mieszkaniowe

 

Tu znowu powiat wykracza poza swoje zadania – przygotowanie warunków do budownictwa mieszkaniowego to zadanie gmin!

Tak. Ale w ramach kompleksowej oferty dla inwestorów musimy przewidzieć także kwestię mieszkań i wypoczynku. W związku z tym, gdy oferujemy inwestorowi grunt przemysłowy, mówimy, że mamy także atrakcyjny teren pod budowę domu z dostępem do zbiornika wodnego, mamy hangar, gdzie może postawić awionetkę, mamy pas startowy, skąd może odlecieć na wypad biznesowy do Włoch itd. Staramy się wychodzić do naszych inwestorów z kompleksową ofertą.

 

Zenon Szczepankowski

Starosta przasnyski od 1998 r. Urodzony w Rutkach w powiecie zambrowskim, od 35 lat mieszka z rodziną  w Chorzelach. Z wykształcenia inżynier budownictwa lądowego, architekt. Absolwent studiów podyplomowych z pedagogiki i fizyki. Karierę zawodową zaczynał w budownictwie – zdobyte uprawnienia i doświadczenie przydają mu się w inwestycjach realizowanych przez powiat. Był także nauczycielem fizyki w liceum ogólnokształcącym. Żonaty – żona Beata pełni funkcję burmistrza miasta i gminy Chorzele. Ojciec trójki dzieci – Diany, Martyna i Joanny.

 

 

Podziel się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się.