Wizerunek miasta musi się zmienić

Autor: Justyna Kamińska / 05.12.2017
W samorządach
Wizytówką Władysławowa jest jego lokalizacja i przyroda. Gmina leży z jednej strony nad otwartym morzem, z drugiej nad Zatoką Pucką. Miasto ma wspaniałe plaże, do tego morze zieleni. Niestety wygląd ulic, straganów, dworca, poszczególnych budynków to efekt wieloletnich zaniedbań, często też przyzwyczajeń. O tym co robią władze Władysławowa aby zmienić ten wizerunek – mówi Roman Kużel, burmistrz miasta.

Ciasne ulice, wszechobecne stragany i obdrapany dworzec witający turystów – to obraz dzisiejszego Władysławowa. I chociaż tak wygląda większość nadmorskim miasteczek teraz ma to się zmienić.

Prawdziwą wizytówką Władysławowa jest jego lokalizacja i przyroda. Gmina położona jest z jednej strony nad otwartym morzem, z drugiej strony nad Zatoką Pucką. Mamy wspaniałe plaże a do tego morze zieleni. I to jest coś czego nie da się zmienić, taki jest prawdziwy obraz Władysławowa. Niestety często o tym zapominamy. Wygląd ulic, straganów, dworca, poszczególnych budynków jest efektem wieloletnich zaniedbań, często też przyzwyczajeń. Nie ma możliwości odmiany z dnia na dzień, gdyż wymaga to pracy na wielu płaszczyznach, w wielu etapach. Doskonale znamy te problemy i od pewnego czasu pracujemy nad poprawą jakości życia, wyglądu miasta oraz poszerzeniem oferty turystycznej. Mówi Pani o ciasnych ulicach, jednak w niektórych miejscach nie ma możliwości by je poszerzyć. To zresztą nie jest jedyne remedium na korki. Projektujemy węzły przesiadkowe, zlokalizowane na wjeździe do Władysławowa. Pozostawione tam pojazdy nie będą zatykać w takim stopniu ulic i dróg na terenie gminy.

 

Jadąc na Hel wydaje się, że Władysławowo pozostaje daleko w tyle za Juratą, czy Jastarnią.

Sądzę, że wraz z moimi kolegami z sąsiednich samorządów borykamy się z podobnymi problemami. Być może skala jest nieco inna, choćby ze względu na spore różnice wynikające z większej powierzchni. Wierzę jednak, że dzięki rozpoczętym działaniom różnice zatrą się bardzo szybko. Zaniedbania widzą też inni. Dworzec PKP od dawna nie jest wizytówką miasta. Na szczęście trwają przygotowania do budowy zupełnie nowej stacji, sfinansowanej w całości przez właściciela, czyli PKP PLK. W starym budynku powstanie nowoczesna mediateka. Z tej wyczekiwanej inwestycji skorzystają więc zarówno goście jak i mieszkańcy. Jeszcze jesienią tego roku zorganizowane zostanie spotkanie konsultacyjne, by każdy zainteresowany mógł się wypowiedzieć na temat zmian i mieć wpływ na kształt tej inwestycji. Trwa także projektowanie nowego dworca PKS. Środki są już zabezpieczone zatem do przejścia są kwestie formalne, jak pozwolenie na budowę.

 

Obejmując urząd burmistrza miał Pan zaledwie 31 lat. Do wyborów szedł Pan z hasłem: „Pozytywne zmiany”. Od czego Pan zaczął?

Moim głównym celem było rozpoczęcie realizacji planu, z którym startowałem w wyborach samorządowych. Znałem silne i słabe strony gminy, wiedziałem, że po latach stagnacji zmiany są konieczne. Poprawa oferty turystycznej, inwestycyjnej, modernizacja dróg, czy poprawa estetyki są kluczowe. Aby móc przeprowadzić remonty czy zbudować nowe drogi, potrzebne są odpowiednie środki w budżecie i dofinansowania, o które zaczęliśmy zabiegać. Z sukcesami. Poprawą estetyki zajmuje się powołany za mojej kadencji miejski architekt. Podpisaliśmy także porozumienie z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku. Bliska współpraca z uczelnią przynosi ciekawe efekty jeśli chodzi o poprawę estetyki. I to co najważniejsze - do Władysławowa ściągają też poważni prywatni inwestorzy, którzy dostrzegają potencjał i widzą zachodzące zmiany. Zależało mi również na poprawie jakości komunikacji z mieszkańcami, którzy w mojej ocenie byli odcięci od informacji na temat życia gminy. Od pewnego czasu funkcjonuje bezpłatny system informacji na telefony komórkowe SiSMS, dzięki któremu przekazujemy wiadomości o  zagrożeniach meteorologicznych, wydarzeniach kulturalnych i sportowych, podatkach i opłatach lokalnych, czy przetargach i planach zagospodarowania przestrzennego. Do każdego mieszkańca dociera biuletyn Ratusz, staram się także być dostępnym dla mieszkańców choćby na mediach społecznościowych. Zależy mi na transparentności działań.

 

Jak z perspektywy upływające kadencji, jak zarządza się firmą Władysławową. Firmą zapewne bardzo skomplikowaną, która w sezonie liczy kilkaset tysięcy ludzi?

Mieszkańcy muszą czuć się dobrze na swoim, zatem istotna jest jakość życia. Dostępność do usług publicznych, dobry poziom edukacji w szkołach, dobra komunikacja. Z kolei dla turystów ważna jest różnorodność oferty, dobra baza noclegowa, bezpieczne i czyste plaże. Te wszystkie małe tryby muszą stale się kręcić, by wprawiać w ruch cały mechanizm, jakim jest Władysławowo, czy też firma Władysławowo jak to Pani ujęła. Wg mnie udaje się nam odpowiednio dbać o każdy z tych elementów w równym stopniu.

 

Władysławowo i jego mieszkańcy żyją głownie z turystyki. Ale w ostatnim czasie wspomina Pan o przyciągnięciu kapitału do miasta. Jak chce Pan to zrobić i jakich inwestorów chętnie widziałby Pan w mieście?

Bez wątpienia inwestorzy gotowi wnieść swój kapitał do branży turystycznej będą mieli najłatwiej, gdyż wbrew pozorom rynek nie jest nasycony. Od paru lat można obserwować wzrost zainteresowania inwestycjami o wysokim standardzie, skierowanych do wymagających gości  i pierwszych takich przedsiębiorców już mamy. W ślad za nimi pojawiają się kolejni. Przygotowujemy również tereny pod specjalną strefę gospodarczą. Powstaje niezbędna infrastruktura, przyłącza, rondo i ponad kilometrowa droga dojazdowa o odpowiednich parametrach dla samochodów ciężarowych, Finalizujemy wieloletnie rozmowy z polsko-australijskim inwestorem kapitałem. Jeśli uda się wszystko dopiąć, w  co wierzę, będą pierwszą firmą, która osiedli się w strefie.

 

Niezwykle ważnym elementem jest zmiana wizerunku miasta. Jak ma w przyszłości wyglądać Władysławowo?

Schludnie. To chyba najlepsze określenie. Czas skończyć z chaosem reklamowym, obiekty gastronomiczne czy handlowe muszą i będą  wyglądać estetycznie oraz spójnie. Nowy wygląd zyskają gminne ulice. Prosty, zadbany chodnik, zieleń, estetyczne ławki czy kosze… dzięki takim elementom przyjemniej podróżuje się po mieście, przestrzeń staje się bardziej przyjazna dla oka. Jeśli dodatkowo zapanujemy nad krzykliwymi reklamami, wówczas efekty będą zauważalne. I nad tym wciąż usilnie pracujemy. Od pewnego czasu oczyszczamy z nielegalnych banerów główną drogę prowadzącą do Władysławowa od strony Trójmiasta.

 

Czy gminę stać na realizacje tych planów?

Finanse gminy na przestrzeni ostatnich paru lat mają się nieźle, co potwierdza choćby wspomniany ranking. Uzyskana w ostatnim podsumowaniu pozycja jest najlepszą w dotychczasowej historii. Mam jednak świadomość, że dużych, potrzebnych tu inwestycji, nie da się przeprowadzić bez dofinansowania na przykład ze środków unijnych. Chętnie sięgamy po takie granty jak choćby w przypadku budowy kanalizacji deszczowej na Hallerowie. Łączny koszt to 6,5 mln złotych, z czego 4,5 mln pochodzi z regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020.

 

Z jakimi problemami spotyka się Pan realizując plany przebudowy miasta?

Sądzę, że na to pytanie podobnie może odpowiedzieć większość samorządowców z całej Polski, gdyż są to kwestie własnościowe. Pewne inwestycje chcemy prowadzić na nowych gruntach, zdarza się, że są to tereny należące do osób prywatnych. To znacząco wydłuża proces inwestycyjny. Zdarzają się też sytuacje kuriozalne jak dewastacja mienia. Podczas tegorocznych wakacji była to prawdziwa plaga. Usuwanie skutków chuligańskich wybryków pociąga też za sobą konkretne koszty. Problemem jest też zbyt szybko uciekający czas. Nie wszystkie plany można zrealizować w ramach jednej kadencji, gdyż w przypadku tych największych, a jednocześnie najbardziej oczekiwanych inwestycji, realizacja pochłania nawet 5-6 lat. Kierunek został jednak już obrany.

 

Jak zmieni się Władysławowo >>>

Podziel się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się.