Włączamy różne grupy społeczne w zarządzanie miastem

Autor: Przemysław Gałecki* / 27.05.2019
W samorządach
I krytyczny, i doradczy głos mieszkańców powinien być mocno brany pod uwagę. Dlatego w moim kalendarzu stałe miejsce zajmują spotkania z mieszkańcami i radami osiedli – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Kilka razy spotkałem się z tym, że mówi pan o sobie: polityk społeczny. Z czego to wynika i na ile się to przekłada na zarządzanie Wrocławiem?

To prawda. Jeżeli już ktoś chce nazywać mnie politykiem, to zawsze dodaję, że jestem politykiem społecznym. Z wykształcenia jestem socjologiem i wiele procesów, które mają wpływ na styl zarządzania miastem, wynika wprost z mojego wykształcenia, z moich zainteresowań. Mówię tu o potrzebie rozmowy, partycypacji, o włączaniu różnych grup społecznych w proces zarządzania, wspólnym braniu odpowiedzialności za miasto, ale także o rozumieniu procesów wpływających na społeczeństwo. Zanim zostałem prezydentem Wrocławia, kierowałem Departamentem Spraw Społecznych, a wcześniej byłem dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dla mnie zagadnienia społeczne są czymś naturalnym. Rozumiem je i przez ich pryzmat staram się kierować organizmem, jakim jest Wrocław.

 

To, o czym pan mówi, nie jest regułą. To inny model zarządzania niż pryncypialne podejmowanie decyzji przez menadżera, jakim przecież jest – albo powinien być – gospodarz miasta.

Gospodarze miast różnie podchodzą do tej materii. Ja uważam, że włączanie mieszkańców w obszary pracy, rozmowy o procesach zachodzących w mieście, jest potrzebne zwłaszcza teraz, w erze social mediów, gdzie każdy może dotrzeć do różnych, czasem sprzecznych informacji, gdzie każdy może zabrać głos w dowolnej sprawie. Nie możemy udawać, że tej sfery nie ma, że portale społecznościowe nie są użytkowane po godzinach pracy urzędów. Powiem więcej, musimy coraz częściej i gęściej z nich korzystać, docierać za ich pośrednictwem do mieszkańców, nie zapominając o tym, jak ważne są rozmowy bezpośrednie. Powinniśmy rozmawiać, konsultować, słuchać. Po prostu być dla mieszkańców i być z nimi, nie tylko osiem godzin na dobę od poniedziałku do piątku.

 

Wrocław ma za sobą duże inwestycje, wielkie międzynarodowe imprezy. Czy nastąpi przekierowanie priorytetów w tej kwestii?

W trakcie kampanii wyborczej wiele razy podkreślałem, jak ważna jest dla mnie polityka społeczna. Rozwój miasta, takiego jakim jest Wrocław, ma swoje naturalne etapy. Jestem przekonany, że czas, który mamy przed sobą, powinien być czasem pochylenia się nad potrzebami mieszkańców. Potrzebami w skali mikro: chodnikami, krawężnikami, ścieżkami rowerowymi, parkami, przedszkolami, lokalnymi miejscami spotkań. Suma tych potrzeb będzie się przekładać na obraz w skali makro, na miasto dobre do życia, kompletne, włączające i wiele oferujące. Oczywiście, w takim mieście nie może brakować wyjątkowej i bogatej oferty kulturalnej czy sportowej. To kwestia balansu.

 

Jakie zatem są priorytety pana prezydentury?

Pokrywają się między innymi z wynikami Społecznej Diagnozy Wrocławia, największego i najważniejszego badania wrocławian. We współpracy z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego już trzeci raz przeprowadziliśmy pogłębione badania opinii mieszkańców. Dwa tysiące wrocławian odwiedzili ankieterzy z prośbą o odpowiedzi na pytania dotyczące zdrowia, rodziny, stosunku do obcych, oceny wydarzeń Europejskiej Stolicy Kultury i The World Games. WDS to dla mnie ważny element sposobu mówienia o Wrocławiu, oceny jakości jego funkcjonowania oraz jakości życia. Na tej podstawie konstruowałem swój program wyborczy, który, wygrywając wybory, realizuję. Na pewno jednym z priorytetów trwającej kadencji jest transport. Obszar szalenie ważny. Otwarcie mówię o tym, że chcę konsekwentnie w ciągu najbliższych pięciu lat uczynić z Wrocławia najbardziej rowerowe miasto w Polsce. Już teraz mamy ponad 1100 km tras rowerowych, a na rozwój infrastruktury rowerowej będziemy przeznaczać 30–40 mln złotych rocznie. Do tego dochodzą: budowa nowych tras tramwajowych, zakup nowego taboru, budowa nowej zajezdni. W najbliższych latach planujemy przeznaczyć na ten cel ponad 1,1 mld zł. Co naturalne, ze sprawną i nowoczesną komunikacją wiąże się kwestia jakości powietrza, którą także z roku na rok chcemy poprawiać. To kolejny, nie zapominając o sprawach społecznych, priorytet mojej pracy.

 

A gdyby miał pan wpisać Wrocław na mapę Polski, Europy, to w którym miejscu znalazłaby się stolica Dolnego Śląska?

Wrocław to wyjątkowe miasto. Prężna i rozwijająca się metropolia. Właśnie mając na uwadze tę aglomeracyjność stolicy Dolnego Śląska zainicjowałem powstanie Wrocławskiego Obszaru Metropolitalnego. Wspólnie z 50 gospodarzami dolnośląskich miast chcemy zająć się tematami ważnymi dla naszych mieszkańców. Chodzi między innymi o transport aglomeracyjny, walkę ze smogiem, większe wykorzystanie Odry czy wyzwania związane z mieszkalnictwem i suburbanizacją. Wrocław to europejskie miasto, które odwiedza przeszło pięć milionów turystów. Miasto z każdym rokiem bardziej przyjazne do życia, miasto, w którym studiuje ponad 100 tys. młodych osób, z coraz większą liczbą mieszkańców pochodzenia ukraińskiego. To wszystko sprawia, że musimy być niezwykle wyczuleni na wiele kwestii, na problemy każdej społeczności. W moim kalendarzu stałe miejsce zajmują spotkania z mieszkańcami i radami osiedli. Uważam, że głos mieszkańców: doradczy, krytyczny czy aprobujący, powinien być mocno brany pod uwagę. Wracając do początku naszej rozmowy – jest to zbieżne z moim wykształceniem i sposobem patrzenia na Wrocław, który kocham.

 

*dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej UM Wrocławia

 

 

Podziel się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się.