Google
Ożywienie wsi Drukuj
Autor: Ryszard Wilczyński   
25 Sie 2008, 10:17
Przyszłość odnowy wsi w Polsce jest w rękach samorządów województw. Czy uruchomią regionalne programy animujące procesy rozwojowe? Czy też zadowolą się tylko wykorzystaniem środków unijnych?

 

W Sektorowym Programie Operacyjnym w działaniu „Odnowa wsi i zachowanie dziedzictwa kulturowego" w okresie 2004-2006 przypadało 9 zł na rok na statystycznego mieszkańca wsi. W Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 na działanie „Odnowa i rozwój wsi" otrzymamy nieco ponad 20 zł. W tamtym okresie zrobiliśmy około 2 tys. projektów, w tym zrobimy około 10 tys. Ale sołectw mamy 40 tys. Oznacza to, że w tamtym okresie udało się w ciągu trzech lat obdarzyć projektem co dwudzieste sołectwo, a w tym obdarzymy przez siedem lat co czwarte. To tak jakby na wysuszoną ziemię popadał letni deszczyk. Odparuje i może śladu nie zostać.
Natomiast realizując program odnowy wsi jako proces rozwojowy (a nie punktowe oderwane od siebie inwestycje), można uzyskać wartość inicjatyw ludzkich w przedziale średnio 70-100 zł na mieszkańca. Niektóre sołectwa regularnie przekraczają 300 zł. To jest o rząd wielkości więcej niż wynosi pomoc unijna. I można realizować średnio 1,5-2 projekty na 100 mieszkańców.
Przykładem ostatni rok w województwie opolskim - w programie 540 sołectw, 484 złożyły sprawozdania, wykazały 3300 zrealizowanych przedsięwzięć na łączną wartość ponad 17 mln zł. Wkład własny sołectw wyniósł 12 mln zł. Jest to wartość łącznej, trzyletniej alokacji na odnowę wsi na całe województwo w SPO. Przeciętna wartość przedsięwzięć w przeliczeniu na mieszkańca wyniosła 72 zł. W poprzednich latach, gdy sprawozdania składała mniejsza, za to bardziej aktywna ilość sołectw, wartości te dochodziły do 100 zł. To właśnie pokazuje możliwości; oczywiście przeciętne, nie maksymalne.
Taka jest różnica między „wydawaniem środków unijnych" a procesem rozwojowym. Pozyskiwanie środków jest rzeczą konieczną, bardzo potrzebną, sensowną, ale nie może być treścią postępowania, gdyż jego naturą jest punktowa interwencja poprzez jednostkowe projekty.
Dotychczas nie zaistniały regionalne programy odnowy wsi. Rozumiana jako proces rozwojowy jest ona wyspowa, obecna w województwach opolskim, śląskim, do niedawna również w pomorskim oraz lokalnie w kujawsko-pomorskim. I koniec. Regiony i gminy skoncentrowały się li tylko na „wykorzystywaniu środków unijnych". To największa pułapka rozwojowa wsi polskiej. Istotą samorządu jest bowiem budowanie i realizacja strategii - adekwatnej do potrzeb, wykorzystującej wszelkie możliwe środki, w tym oczywiście europejskie. Jeżeli strategię rozwojową zastąpimy „kolejką do unijnej kasy", to wpadamy w koleiny znane sprzed lat - że stoimy w jakieś kolejce. A w kolejce najlepiej robi się jedną rzecz - marnuje czas.

Metoda rozwojowa
Nie ulega wątpliwości, że odnowa wsi jest metodą rozwoju obszarów wiejskich (zaistniałą jeszcze przed LEADER-em). To znaczy jest tu własna idea (wieś ma zostać specyficzną, nie może zostać umiastowiona, gdyż taka nie będzie konkurencyjna i straci swoje atuty rozwojowe), własna treść, metodyka oraz zasady wdrażania. Wymienię kilka: oddolne działanie społeczności lokalnych, przede wszystkim wykorzystywanie lokalnych zasobów własnych, działań o uspołecznione planowanie strategiczne i dojrzałe, profesjonalne planowanie przestrzenne (czego praktycznie w Polsce nie mamy).
Wynikiem odnowy wsi przede wszystkim jest wysoka jakość życia, co do swojej treści zaprojektowana i w olbrzymiej mierze zrealizowana przez samą społeczność wiejską, w myśl zasady „sami sobie".
Proces odnowy wsi jest napędzany przez obywatelskie poczucie odpowiedzialności. A ono bierze się z tożsamości i z systemu wartości, które społeczność lokalna ma, przestrzega i rozwija. Cechą odnowy wsi jest specyficzność projektów. Co do zasady nie powinno być dwóch identycznych.
W tym procesie widzimy olbrzymie znaczenie niematerialnych, wręcz duchowych czynników rozwoju. Mogą być one uruchamiane przede wszystkim w społecznościach wiejskich. Dla społeczności miejskich są generalnie niedostępne. W mieście po prostu się żąda i się ma. A na wsi, żeby mieć, trzeba się zaangażować. To powoduje, że wieś zyska trwałą przewagę konkurencyjną, jeśli będzie rozwijać te czynniki.

SPO 2004-2006
Działanie „Odnowa wsi i zachowanie dziedzictwa kulturowego" w Sektorowym Programie Operacyjnym 2004-2006 wdrożono relatywnie szybko i sprawnie. Samorządy województw „złapały falę" z samorządami gminnymi. W pełni wykorzystano alokację, która rosła aż do 108 mln euro. Adaptacji tego działania w reżim PROW 2007-2013 jest względnie łatwa. Obok działania 3.4 „Odnowa i rozwój wsi" jest w PROW także oś 4 LEADER. W lokalnych strategiach rozwoju olbrzymia część środków „liderowskich" pójdzie na odnowę wsi, gdyż ten kierunek jest już przećwiczony. Wielką rzeczą do ukształtowania w ciągu najbliższych lat będą relacje między odnową wsi a LEADER-em. Może być on niezwykle użyteczny, bo tam są kreowane mikroregionalne czy subregionalne koncepcje rozwojowe, gdzie poszczególne sołectwa mogą wnosić swój wkład na takiej zasadzie, jak paciorki tworzą naszyjnik. Poszczególne projekty wchodzą na jedną nitkę, tworząc nową jakość, nową całość.
Projekty w SPO były niespecjalnie duże, ale dość duże, jak na to, co się do tej pory działo na wsi. W większości były udane, w tym sensie, że trafiające w potrzeby społeczności lokalnych. Natomiast nie udało się w tym działaniu wyegzekwować jakości projektów, np. w odniesieniu do zharmonizowania z dziedzictwem kulturowym, wpisania w warunki przyrodnicze i krajobrazowe. Nawet w projektach pokazywanych jako wzorcowe polbruk ostrymi zakosami biegnie przez park czy las. To oczywiście nieporozumienie. Na zachodzie Europy złapaliby się za głowę i rwali włosy, gdyby zobaczyli coś takiego. Niektóre z tych projektów polegały, niestety, na tym, że się wyciągało jakieś dawne dokumentacje i realizowało jak najtaniej.

Partnerstwo sołectwa i samorządu
Udało się stworzyć pewną ramę dla fundamentalnej kwestii w odnowie, jaką jest partnerstwo sołectwa i gminy. Zobowiązaliśmy sołectwa, by tworzyły plan odnowy miejscowości, taką uproszczoną strategię. To duży przełom. Pamiętam jak 10 lat temu mówiło się, że strategię to może robić gmina i najlepiej jakby miała 10 tys. mieszkańców, bo wówczas dopiero ma potencjał. Dopiero na gruncie opolskiego programu odnowy wsi zaczęto budować masowo dla każdej po kolei wsi sołeckie strategie rozwoju i teraz jest to standard w polskim systemie planowania rozwoju. Trzeba było taką strategię uchwalić na zebraniu wiejskim, zatem społeczność lokalna musiała wygenerować z siebie pomysł i ustawić go w szerszym kontekście rozwojowym. Oczywiście w wielu miejscach kraju sprowadzono to do fikcji, czyli odgórnego produkowania takich strategii ze sztampy, a społeczności lokalne dostawały tylko uchwały do zatwierdzenia.

 

Autor jest wojewodą opolskim, poprzednio pełnił funkcje członka Zarządu Województwa Opolskiego.

 

Powrót do spisu treści