|
System rozproszony nigdy nie dorówna dużemu komputerowi w gromadzeniu i zarządzaniu danymi oraz ich szybkim przetwarzaniu.
Pierwsze systemy informatyczne były scentralizowane. Budowano je w oparciu o duże komputery, bo innych po prostu nie było. W kolejnym etapie pojawił się komputer osobisty (ang. personal computer - PC) i szybko zaczął zdobywać coraz szersze grono zwolenników, przede wszystkim ze względu na niską cenę i graficzny interfejs użytkownika. Duże komputery to było rozwiązanie tylko dla dużych firm, które na to stać. Mniejsze firmy były skazane na dzierżawę dostępu do dużego komputera lub po prostu go nie miały. PC w krótkim czasie zrewolucjonizował świat informatyczny. Pojawiły się sieciowe systemy operacyjne łączące pojedyncze PC, można więc było wspólnie używać drukarek i pamięci masowych. Nie wymieniam tu aplikacji, bo te zawsze pracowały na każdym PC (nie było serwerów aplikacji pracujących pod DOS czy później Windows), co najwyżej ładowano je ze wspólnego dysku sieciowego. PC pozwalał na budowę systemu informatycznego „na miarę". Kupowano tyle komputerów, ile stanowisk pracy je potrzebowało. Ułuda polegała na tym, że taki system nigdy nie był w stanie zastąpić dużego komputera w usłudze, jaką jest gromadzenie i zarządzanie danymi oraz ich szybkie przetwarzanie. Do czego służy system informatyczny? - Do usprawnienia pracy, podniesienia wydajności ludzi ją wykonujących. Ile kosztuje system informatyczny? Odpowiedź na to pytanie jest już znacznie trudniejsza. Dwa główne elementy to koszt początkowy (zakup sprzętu i oprogramowania, jego instalacja i wdrożenia) oraz bieżące koszty utrzymania. Niestety, te ostatnie często bywają niedoszacowane, bo prawie zawsze pomija się niektóre składniki. Architektura klient/serwer to przetwarzanie rozproszone, co prowadzi do rozbudowanej sieci połączonych komputerów z zainstalowanymi aplikacjami. Aplikacje, zależnie od potrzeb, jakie obsługują, cechują się różnymi wielkościami jednocześnie przetwarzanych danych i różnym zapotrzebowaniem na moc obliczeniową. Komputer klient musi być przygotowany na przyjęcie i przetworzenie dużej porcji danych. Potrzebny jest więc szybki komputer i szybkie łącze komunikacyjne. Jedno i drugie jest kosztowne. W przypadku gdy firma posiada oddaloną jednostkę, zakłada się wyniesienie do niej lokalnego serwera z repliką potrzebnych danych. Rozproszone przetwarzanie jest technologią wyjątkowo skomplikowaną i trudną w implementacji. Wymaga rozbudowanych mechanizmów sterowania i nadzoru procesów replikacji danych. Aplikacje, z uwagi na konieczność wbudowywania w nie mechanizmów obsługujących pracę w sieci, obrastają w kod. Jedyną zaletą tej architektury są mniejsze wymagania na serwer, jednak nie rekompensuje to zwiększonych wymagań na stacje typu klient i na sieć transmisji danych. Doświadczenia pokazują, że istotnymi elementami kosztów systemu informatycznego są łącza transmisji danych oraz bieżące koszty utrzymania systemu, czyli koszty administracji i zarządzania siecią, modyfikacji i rozbudowy aplikacji. W sieciach lokalnych problem ten jest mało widoczny, gdyż przepustowość ich szybko rośnie, jednak sieci rozległe mają przepustowości co najmniej o dwa rzędy mniejsze (biorąc pod uwagę ich koszty i faktycznie kupowane pasmo). Jeśli więc w sieci lokalnej nie ma większego problemu z aplikacjami „zjadającymi" pasmo, to w sieci rozległej jest to jeden z najistotniejszych parametrów. Z tego powodu warunki ekonomiczne tworzenia sieci rozległej są znacząco inne niż te wyznaczające ograniczenia w sieciach lokalnych. Ograniczenia w sieciach lokalnych to głównie technologiczne możliwości ich budowy, natomiast w sieciach rozległych warunki dyktuje ekonomia. O konieczności rozpraszania pisano gdzieniegdzie jeszcze dość niedawno. Powodem wielu twierdzeń o wyższości systemów rozproszonych była, moim zdaniem, wiara w ich niezawodność. Okazało się jednak, że znacznie istotniejszym powodem było nieliczenie kosztów tej wiary. Do końca ubiegłego wieku (przed recesją branży IT) inwestowano w systemy informatyczne, kierując się po części dobrym samopoczuciem, a nie rachunkiem kosztów. Czasy te odeszły już w niepamięć. Uważam, że głównym motorem napędowym tego nurtu była postać wielu systemów - to jest sieci złożonych z dużej liczby komputerów PC - oraz próba przekładania schematu organizacyjnego firmy na fizyczną topologię systemu informatycznego, co bynajmniej nie jest konieczne. Entuzjastyczne nadzieje, jakie pokładano w architekturze klient/serwer mamy już dawno za sobą. Rozważania nad wyborem pomiędzy przetwarzaniem centralnym a rozproszonym są ewolucyjną kontynuacją. Problem ten często utożsamiany jest z wyborem miejsca, w którym mają być przetwarzane dane. Obecnie w ogromnej większości przypadków duże systemy są tańsze w wersji scentralizowanej mimo dodatkowych nakładów na utrzymywanie sieci rozległej WAN. Nawet jeśli wiadomo, że musi być ona niezawodna (co także kosztuje) nikt chyba nie zaprzecza już, że o jakości i przydatności systemu informacyjnego decyduje w dużym stopniu aktualność danych, a tę można zagwarantować tylko w systemie pracującym on-line. Takie pojęcie, jak „just-in-time" stało się już biznesowym kanonem. Systemy rozproszone wymagałyby w takim przypadku dużych dodatkowych nakładów na procesy stałej replikacji danych i utrzymywanie ich spójności. Powrót do spisu treści |