RANKING- Wydatki bieżące na administrację w 2008 r. Drukuj
Autor: Paweł Swianiewicz   
02 Cze 2009, 11:40

W 2008 roku wydatki na administrację znacząco wzrosły w porównaniu z poprzednim. Wzrost ten był zdecydowanie najszybszy w województwach. Jest to zrozumiałe, bo w unijnej perspektywie finansowej 2007-2013 samorządy wojewódzkie przejęły znacznie szersze zadania związane z realizacją regionalnych programów operacyjnych.

 

Nie ulega wątpliwości, że polska administracja samorządowa się zmienia i widać to gołym okiem. Nie chodzi nawet o rozwiązania technologiczne (zastosowanie komputerów, elektroniczny obieg dokumentów itp.), bo są to sprawy niemal oczywiste. Wraz z postępem technologicznym nowe rozwiązania trafiają także do administracji. Ważniejsze wydają mi się jednak zmiany świadczące o zmianie mentalności.

 

Zmiany w administracji samorządowej

 Miałem ostatnio okazję odwiedzić kilkanaście urzędów w kilku województwach i rzuciło mi się w oczy, że wnętrza budynków wyglądają zupełnie inaczej niż 10-15 lat temu. Nawet w niewielkich gminach coraz rzadziej zdarza się urząd z szarym, nieoświetlonym korytarzem, nieczytelnymi dla klienta z zewnątrz, pochowanymi informacjami o tym, co można, w którym pokoju załatwić. Coraz częstsze są natomiast ciepłe, pastelowe kolory z estetyczną i przyjazną informacją, a często wręcz z fachowym Biurem Obsługi Klienta (Mieszkańca). Jestem daleki od bezkrytycznego zachwytu, ale jednak te zmiany świadczą o tym, że władzom samorządowym zależy (niechby i nawet dla doraźnego efektu politycznego), żeby urząd był dla obywatela przyjazny. Podobne myśli wzbudza we mnie obserwacja rozpowszechnienia certyfikatów jakości zarządzania z ISO na czele (ale także zaświadczenie „certyfikowana lokalizacja inwestycji" itp.). Można mieć czasem wątpliwości, na ile skuteczne i naprawdę znaczące są te próby certyfikacji, ale niewątpliwie wskazują one na zainteresowanie jakością administracji. Nie ma się co oszukiwać, te nowe rozwiązania kosztują. Dlatego trzeba o nich pamiętać, kiedy czytamy wyniki rankingu wydatków bieżących na administrację. Oczywiście można tkwić w dość bałamutnych, populistycznych hasłach państwa minimalnego, klasy próżniaczej (zarówno w odniesieniu do polityków, jak i urzędników). Ale równie ważnym pytaniem (jak pytanie o koszty) jest kwestia, co otrzymujemy za przeznaczone na administrację środki. Czy efektem jest administracja sprawna, grzeczna, radząca sobie z funduszami unijnymi itp.?(...)