Problem „wuzetek” nie jest nowy

Autor: Łukasz Kubiak / 21.02.2019
Prawo
W Polsce w 2017 r. wydano 145,5 tys. decyzji o warunkach zabudowy, z czego tylko 4 proc. to decyzje odmowne. w samej Warszawie ten wskaźnik w 2017 r. wyniósł 13 proc. Z 1637 wydanych „wuzetek” 214 było decyzjami odmownymi.

Za sprawą tzw. „taśm Kaczyńskiego” w ostatnich tygodniach popularność zyskało sformułowanie „wuzetka”. Tym słowem popularnie nazywane są decyzje WZ, czyli decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Takie decyzje są wydawane, kiedy właściciel działki nieobjętej miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego chce na niej dokonać inwestycji.

 

Planami miejscowymi pokryta jest tylko część terytorium Polski. Szczegółowych danych na ten temat dostarcza najnowszy raport opracowany w Instytucie Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk pt. „Analiza stanu i uwarunkowań prac planistycznych w gminach w 2017 roku”. Zespół pod kierownictwem prof. Przemysława Śleszyńskiego szczegółowo przeanalizował między innymi problematykę „wuzetek”.

 

Jest to istotna kwestia, gdyż w Polsce mniej więcej tyle samo budynków powstaje na podstawie „wuzetek”, co na podstawie planów miejscowych. Według stanu na koniec 2017 r. zaledwie 30,5 proc. powierzchni kraju było pokryte planami miejscowymi. Lepiej sytuacja wyglądała w miastach na prawach powiatu, gdzie pokrycie planami miejscowymi wynosiło 47,3 proc. i w porównaniu z 2016 r. zwiększyło się zaledwie o 0,6 punktu procentowego.

 

21 marca organizujemy konferencję na temat chaosu przestrzennego, która odbędzie się w Najwyższej Izbie Kontroli. Koszty chaosu przestrzennego w Polsce są szacowane na 84,3 mld zł rocznie. Mam nadzieję, że ta liczba zrobi wrażenie na gremiach decyzyjnych i w tym temacie rozpocznie się w Polsce rzeczowa debat – mówi prof. Przemysław Śleszyński.

 

Jednak należy zauważyć, że to właśnie miasta i strefy podmiejskie są pod największą presją budowlaną i to właśnie tam istnieje najpilniejsza potrzeba uporządkowania procesów inwestycyjnych. Tam, gdzie nie obowiązuje plan miejscowy, obowiązuje procedura „wuzetek”. Na takim obszarze, nowy budynek musi spełniać bardzo luźno stosowaną „zasadę dobrego sąsiedztwa”. Przykładowo, w Polsce w 2017 r. wydano 145,5 tys. decyzji o warunkach zabudowy, z czego tylko 4% to decyzje odmowne, co jest wartością utrzymującą się w Polsce od kilku lat. Z kolei w samej Warszawie ten wskaźnik w 2017 r. wyniósł 13 proc. Z 1637 wydanych „wuzetek” 214 było decyzjami odmownymi.

 

Kwestia kosztów chaosu przestrzennego jest nagłaśniana przez prof. Śleszyńskiego. Wspólnie z prof. Tadeuszem Markowskim i dr Adamem Kowalewskim w 2018 r. zebrali obecną wiedzę na temat skutków i kosztów chaosu przestrzennego w Polsce w 3 tomach opublikowanych w Studiach Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju.

 

– 21 marca organizujemy konferencję na temat chaosu przestrzennego, która odbędzie się w Najwyższej Izbie Kontroli. Zidentyfikowane roczne koszty chaosu przestrzennego w Polsce są szacowane na 84,3 mld zł rocznie. Mam nadzieję, że ta liczba zrobi wrażenie na gremiach decyzyjnych i w tym temacie rozpocznie się w Polsce rzeczowa debata – wyjaśnia prof. Śleszyński.

 

Cały tekst w numerze 5/1271 „Wspólnoty”.

Podziel się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się.