U nas żyje się wolniej, a przez to ciekawiej

Autor: Janusz Król / 16.07.2018
W samorządach
Widzimy tendencję wychodzenia ludzi z dużych miast. Zauważyli, że praca od świtu do nocy, zaniedbywanie rodziny i pogoń za karierą nie są tym, czego oczekują. Duże miasto nie zapewnia im spokoju, dlatego wyprowadzają się. Na przykład do Reszla, który ma czystsze środowisko, zdrowe powietrze i należy do sieci miast Cittaslow bardzo dbających o jakość życia i lokalne tradycje – mówi burmistrz Marek Janiszewski.

Czym charakteryzuje się miasto określane jako Slow City?

Przede wszystkim zapewnia mieszkańcom spokojne życie. Aby używać znaku Slow City, musi przystąpić do sieci Cittaslow, a więc spełnić kilka warunków. Po pierwsze, nie może mieć więcej niż 50 tysięcy mieszkańców, chyba że leży w Chinach lub Korei, bo tam tak małych miast nie ma, ale w Europie i w Polsce to warunek konieczny. Poza tym aspirując do sieci, powinno szczególnie dbać o ochronę środowiska, o dziedzictwo kulturowe, zabytki itp. Te kryteria są szczegółowo opisane w regulaminie i co najmniej połowę z nich kandydat musi spełniać. Następnie spośród członków Cittaslow trzeba pozyskać miasto wprowadzające, które da rekomendację i pomoże w przejściu procedury akcesyjnej do sieci.

 

Ile miast należy do sieci?

W Polsce 28, z tego 20 na Warmii i Mazurach, ale do Cittaslow należą też miasta z Pomorza, Wielkopolski, Lubelszczyzny, nawet ze Śląska. Na świecie sieć skupia 236 miast w 30 krajach.

 

W Polsce trzon ruchu Slow City, który postuluje pielęgnowanie tradycji, stanowią miasta Warmii i Mazur, których historia jest tragiczna i w których wielokrotnie dochodziło do całkowitej wymiany ludności. Ostatnia taka wymiana miała miejsce 77 lat temu. Jak powiązać ze sobą tradycję średniowiecznych murów z tradycją napływowej ludności o zupełnie innej mentalności, kulturze, religii?

Szanując przeszłość, musimy myśleć o teraźniejszości i przyszłości. Dla przyszłych pokoleń trzeba zachować kulturowe zasoby materialne, czyli u nas, w Reszlu, takie zabytki, jak średniowieczne mury obronne, zamek biskupów warmińskich, kościół, XIV-wieczną plebanię, gotyckie mosty. Niezwykle cenny jest zachowany u nas w całości średniowieczny układ przestrzenny. Reszel był bardzo małym, choć na tamte warunki znaczącym miastem, więc gdy się stanie na ulicy Spichrzowej w jednym i drugim jej końcu widać mury obronne. Na tej kilkusetmetrowej przestrzeni zgromadzone jest całe nasze dziedzictwo historyczne. Współczesny Reszel jest miastem wielu kultur – z przedwojennych mieszkańców zostało zaledwie kilka rodzin,  pozostali przybywali tu w ramach przesiedleń czy migracji z innych części kraju. Ich historia, religia i tradycje oraz materialne dziedzictwo przeszłości tworzą razem naszą współczesność.

 

 

  Przynależność do sieci Cittaslow to jasny drogowskaz, w którą stronę  podążać – musimy realizować zadania rozwojowe zalecane w dokumentach sieci. Nie możemy odpuścić, bo co pięć lat odbywa się recertyfikacja i sprawdzany jest poziom wdrażania zaleceń. To nas mocno dopinguje do działania.

 

 

Co należy rozumieć pod pojęciem „polepszanie jakości życia mieszkańców”, używanym w ruchu Cittaslow? Przecież jedni cenią życie na wsi, w otoczeniu przyrody, inni wyścig szczurów w wielkich aglomeracjach i gry korporacyjne w międzynarodowych koncernach.

Widzimy tendencję wychodzenia ludzi z dużych miast. Zauważyli, że praca od świtu do nocy, zaniedbywanie rodziny i pogoń za karierą nie są tym, czego chcą. Dostrzegli, że duże miasto nie zapewnia im spokojnego życia i dlatego wyprowadzają się. Do pracy można jechać godzinę – a tyle właśnie jedzie się od nas do Olsztyna, ale po pracy u nas jest spokojniej, jest czystsze środowisko, czyste powietrze. Reszel ma ekologiczną kotłownię opalaną odpadami drzewnymi i gazem, wszystkie budynki publiczne i największe bloki mieszkalne są podłączone do sieci ciepłowniczej. Oferujemy wiele możliwości spędzania czasu, wypoczynku, mamy wspaniały park, który rewitalizujemy, korzystając ze środków z programu wojewódzkiego dla miast sieci Cittaslow. Z tego samego źródła sfinansowaliśmy remont domu kultury i będziemy modernizować ulicę prowadzącą do zamku. Robimy to, aby żyło się lepiej, ale także aby przyjeżdżali do nas turyści. Między innymi w tym celu pozyskujemy grunty, aby wybudować ścieżkę pielgrzymkowo-rowerową do odległego o 5 kilometrów sanktuarium w Świętej Lipce. Obecnie to wysadzana lipami droga publiczna, przy której znajdują się zabytkowe kapliczki różańcowe. Chcemy, aby biegła tamtędy również bezpieczna ścieżka dla pielgrzymów i rowerzystów. Na razie nie mamy w RPO zagwarantowanego finansowania, ale myślę, że na taki cel pieniądze się znajdą. Jakość życia to także edukacja czy ochrona zdrowia. Mamy długą i wspaniałą tradycję szkolną, już w XVII wieku jedyną na Warmii szkołę z polskim językiem wykładowym jezuici prowadzili w Reszlu. We współczesnych czasach były tu, oprócz podstawówek, zespoły szkół rolniczych, zawodowych, drzewnych. Jednak czasy się zmieniły, liczba szkół przygotowujących młodzież do konkretnych zawodów zdecydowanie się zmniejszyła, ale my nadal inwestujemy w placówki prowadzone przez miasto, bo młodzież to nasza przyszłość. Finansujemy zajęcia pozalekcyjne, sportowe, kulturalne, przygotowywanie spektakli teatralnych przez klasy gimnazjalne. To dobrze zainwestowane pieniądze. Od nowego roku będziemy mieć zespół szkolno-przedszkolny z pięcioma oddziałami przedszkolnymi i ośmioklasową szkołą podstawową. Zajęcia będą w dwóch budynkach – w jednym dla przedszkolaków i młodszych klas, w drugim dla starszych. Pielęgnujemy tradycje kulturalne Warmii, działa u nas zespół folklorystyczny Reszelanie, a dla dzieci Mali Reszelanie, w repertuarze mają tańce i pieśni warmińskie i występują w tradycyjnych ludowych strojach. Ważnym elementem reszelskiej kultury jest Oddział Muzeum Warmii i Mazur, w którym możemy oglądać prace artystów reprezentujących Polskę na Biennale Sztuki w Wenecji w latach 80. Punktem kulminacyjnym wystawy jest „Pielgrzymka do św. półkonia” Franciszka Starowiejskiego.

 

Miasta należące do Cittaslow organizują wspólne festiwale. Czy zespoły reszelskie na nich występują?

Rzeczywiście, co roku w różnych miastach odbywa się festiwal sieci Cittaslow, tegoroczny był w Lidzbarku (ale nie Warmińskim!) i zawsze występują tam nasze zespoły. Każde miasto przedstawia wtedy swój dorobek i dziedzictwo wszystkich miejscowości wchodzących w skład gminy. Dzięki temu wzajemnie poznajemy nasze tradycje i dajemy okazję poznawania się mieszkańcom z różnych miast.

 

Do czynników określających jakość życia należy też opieka zdrowotna. Jak wygląda ona w Reszlu?

Samorząd gminny ma niewielki wpływ na nią. Opiekę ambulatoryjną zapewniają dwie niepubliczne przychodnie lekarskie oraz szpital powiatowy w Kętrzynie. Jako samorząd prowadzimy w Reszlu środowiskowy dom samopomocy dziennego pobytu w pięknych obiektach po byłej szkole drzewnej i przyzakładowej szkole metalowej zakładów REMA. Od powiatu przejęliśmy budynki poszkolne – w dramatycznym stanie, można powiedzieć, że przez dach widać było gwiazdy. Ale udało się je wyremontować, dostosować do potrzeb osób niepełnosprawnych poprzez budowę wind i stworzyć bardzo dobre warunki dla 90 osób potrzebujących wsparcia.

 

 

Cittaslow prowadzi lobbing na rzecz małych miast, które rzeczywiście w całej Europie potrzebują wsparcia. W europejskiej i polskiej polityce miejskiej najwięcej środków dostają miasta na prawach powiatu, a o kłopotach małych jednostek myśli się mniej.

 

 

Jest pan entuzjastą miast Slow City – jak doszło do tego, że sieć trafiła do Polski?

Z ideą sieci małych miast zetknęli się przedstawiciele naszego województwa podczas wizyty we Włoszech. Pomyśleli, że to świetny pomysł dla małych i zaniedbanych miast Warmii i Mazur. W 2004 roku przy współpracy urzędu marszałkowskiego oraz Stowarzyszenia Kulturalnego Zamek zainicjowano powstanie sieci w Polsce. Ukonstytuowała się w 2006 roku, grupując cztery miasta warmińskie: Bisztynek, Biskupiec, Lidzbark Warmiński i Reszel. Przez długi okres działaliśmy w tym gronie, później dołączyły do nas kolejne miasta z województwa, a potem z innych regionów. Cieszę się, że sieć się rozrasta, dzięki temu jesteśmy zauważani na poziomie europejskim – Cittaslow prowadzi lobbing na rzecz małych miast, które rzeczywiście w całej Europie potrzebują wsparcia. W europejskiej i polskiej polityce miejskiej najwięcej środków dostają miasta na prawach powiatu, a o kłopotach małych jednostek myśli się mniej. Na tym tle trzeba wyróżnić samorząd naszego województwa, który małe miasta dostrzega i wspiera.

 

W tym roku przypada 20. rocznica narodzin ruchu miast Cittaslow we Włoszech i 14. przystąpienia do niego pierwszych miast z Polski (w tym Reszla). Co wartościowego – oprócz środków z RPO – ten ruch przynosi Reszlowi i pozostałym miasteczkom?

Po pierwsze, przynależność do sieci to jasny drogowskaz, w którą stronę podążać – musimy realizować zadania rozwojowe zalecane w dokumentach sieci. Nie możemy odpuścić, bo co pięć lat odbywa się recertyfikacja i sprawdzany jest poziom wdrażania zaleceń. To nas mocno dopinguje do działania. Po drugie, korzystamy z doświadczeń innych – nie tylko z Europy. Każde miasto przystępujące do sieci pokazuje swoje rozwiązania i z tego czerpiemy inspirację. Czasem jest tak, że pojawia się problem, z którym nie wiadomo co zrobić, ale okazuje się, że w innym z miast sieci już go rozwiązano. Po trzecie, mamy ogromną promocję – to nie tylko logo ślimaka z miasteczkiem na muszli, ale i na przykład obecność na międzynarodowych i krajowych targach turystycznych.

 

Zanim pojawiła się idea slow city, był ruch slow food promujący jakościowe zdrowe produkty lokalne i regionalne. Wiele miast z waszej sieci ma wina, sery, inne przysmaki, np. jagodzianki, z których słynie Olsztynek. Jaki produkt slow food ma Reszel?

My mamy chyba najważniejszy jakościowy produkt lokalny. Bo żeby upiec dobre jagodzianki, trzeba mieć dobrą mąkę. Mamy młyn, który tradycyjnymi metodami produkuje mąkę reszelską, bez żadnych domieszek i polepszaczy. Poza tym w ramach promowania dziedzictwa regionalnego nasze restauracje, na przykład ta na zamku czy Rycerska, mają regionalne menu. W naszych szkołach dzieci dostają pełne obiady przygotowywane na miejscu ze zdrowych, lokalnych i naturalnych składników. Dla dobra dzieci nie korzystamy z cateringu. To oczywiście kosztuje, ale nie będziemy na tym oszczędzać.

Podziel się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się.